
Zakochani w winie
Wesołych świąt z grzańcem!
Czas na grzaniec
Okres świąteczny jest już blisko, a to oznacza czas na… grzaniec! Ale czym właściwie jest grzaniec i jak powstał? A co ważniejsze: jak należy go pić?

Grzaniec, glüwein, mulled wine i vin chaud
Dziecko kochane ma wiele imion
Grzaniec to już nie tylko nudne i mdłe, gorące czerwone wino z musli, które jest bardziej koniecznością niż przyjemnością, żeby się rozgrzać, gdy bez celu spaceruje się po Tivoli i patrzy na atrakcje, których i tak jest się zbyt przestraszonym, by spróbować. Na przykład grzaniec występuje także w białych wersjach, podobnie istnieją też warianty, które można pić na zimno. Poza tym nigdy nie popełni się dużego błędu, dodając odrobinę ciemnego rumu.
Historia grzańca sięga aż do starożytnej Grecji, gdzie bardzo popularne były słodkie i korzenne wina, a później Francuzi zaczęli również podgrzewać swój koniak i dodawać cukier, a następnie koniak został zastąpiony winem, jak znamy to dziś. I choć my, Duńczycy, może lubimy przypisywać sobie prawo do grzańca jako naszego oryginalnego i przytulnego świątecznego napoju, to występuje on także w innych krajach i funkcjonuje m.in. pod nazwą glüwein w Niemczech, vin chaud we Francji oraz mulled wine po angielsku.

Na ciepło czy na zimno?
Nie ma właściwie jednego dobrego ani złego przepisu na grzaniec, ale ponieważ najczęściej pije się go w grudniu, prawie zawsze pojawiają się mniej lub bardziej świąteczne nuty, takie jak cynamon, kardamon, pomarańcza, jabłko, goździki, imbir, ziele angielskie i anyż gwiazdkowy, a sam napój najczęściej wzbogaca się migdałami i rodzynkami. Większości grzaniec kojarzy się pewnie także z czerwonym winem, ale można go równie dobrze zrobić z białego wina, co daje bardziej świeży i cytrusowy charakter.
Z kolei panuje szeroka zgoda co do tego, że grzaniec powinno się pić na ciepło, i rzeczywiście ma to sens, biorąc pod uwagę porę roku. Miło jest też ogrzać o niego dłonie, podczas gdy zwiększona ilość alkoholu dba o ciepło w ciele. Jednak my tutaj w Wineandbarrels chcielibyśmy zakwestionować założenie, że grzaniec trzeba pić na ciepło. Istnieje bowiem całkiem niezły wybór grzańców, które można pić prosto z lodówki i które dają bardziej świeży, orzeźwiający charakter. Poza tym są nawet wersje grzańca, które można mieszać z tonikiem, a wtedy otrzymuje się fantastyczny świąteczny koktajl przed i/lub po świątecznej kolacji.
Nic więcej nie pozostaje do powiedzenia, poza tym, że po prostu trzeba się na to odważyć i znaleźć ciekawy przepis na własny grzaniec, a potem zawsze można dostosować go do własnych upodobań, czy to w formie hojnego chlustu ciemnego rumu, czy też podawanego z kostkami lodu.